Jak zostać debilem i nie zwariować

Największy problem emigranta to oczywiście bariera językowa. Możesz świetnie posługiwać się językiem na wczasach za granicą, możesz nawet zrelaksowana prowadzić wielogodzinne konwersacje z obcokrajowcami przy butelce wina, albo czytać zagraniczne portale internetowe bez zbyt częstego zaglądania do słownika. Nagle lądujesz za ladą w sklepie i mózg dosłownie Ci się wyłącza. Zaczynasz powoli panikować. Stres, pośpiech, upomnienia współpracowników i poirytowane miny klientów, którzy muszą kilka razy powtórzyć zamówienie, a na koniec i tak przyniesiesz nie to, co trzeba. Nie ważne, że jesteś oczytana, inteligentna i masz świetne poczucie humoru. Wystarczy, że staniesz za ladą w sklepie za granicą i cała Twoja samoocena spada na łeb na szyję. Im bardziej lubisz wyrafinowane rozmowy w języku ojczystym, tym boleśniejszy upadek przy poczuciu totalnego zidiocenia i niemożności sklecenia najprostrzego zdania w obcym języku. A to dopiero początek góry lodowej.

Zobacz post Jak zostać debilem i nie zwariować na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Cześć! Mam na imię Marta i mam dwie pasje. No dobra, trzy. Jedna to sztuka - kocham kontemplować dzieła sztuki, podziwiać architektoniczne arcydzieła, dziwić się, oburzać, zachwycać i doszukiwać tego "co autor miał na myśli". Druga pasja jest stosunkowo młoda i wybuchła jakieś dwa lata temu. Kocham góry, a zakochałam się w nich po wejściu z nowopoznanymi na Facebooku znajomymi na szczyt Jested w Sudetach. Obie pasje połączyłam w jedno - podróżowanie. Przez pół roku mieszkałam w samym sercu gór Skalistych - Banff, gdzie miłość do gór wybuchła z całą mocą. W październiku przeniosłam się do Whistler - słynnego ośrodka narciarskiego, gdzie dalej zamierzam kontynuować swoją górską miłość.