Z Pekinu na Wielki Mur Chiński za…4zł!

Tak, serio można dojechać na Wielki Mur Chiński za taką kasę. Najpierw jednak kilka słów wstępu, z przymrużeniem oka ;)

Badaling. Wypieszczone miasteczko z kupą turystów. Na Mur można wjechać kolejką linową albo wagonikiem, jeśli ktoś ma za dużo kasy i nie chce mu się chodzić. Albo jak ktoś nie ma czasu i chce tylko wjechać na górę, zrobić zdjęcie na „fejsa” i wrócić do domu. Po drodze z autobusu czy pociągu do wejścia na Mur można kupić magiczne amulety, podrabiane Ray-Bany i wieśniackie kapelusze. Na samym Murze byli już chyba wszyscy Chińczycy, co najmniej raz, bo miejscami kamienie są tak wyślizgane, że trzeba uważać, żeby nie zjechać w dół na tyłku. Można też zobaczyć rodzinne pikniki z kurzymi łapkami, kupę śmieci dookoła i rodziców, którzy pozwalają swoim dzieciom oddawać mocz gdzie popadnie. Przy wyjściu z muru można sobie zrobić zdjęcie z jakimś dziwnym psem, nakarmić niedźwiedzia, a nawet pojeździć na wielbłądzie! Jeśli te „atrakcje” ominiemy szerokim łukiem, nic straconego. W dalszej części straganów mamy jeszcze szansę kupić plastikową kukurydzę, albo plastikową rybę na baterie po okazyjnej cenie. Zapewne nie pływa, tylko gra jakieś durne melodyjki albo gada po chińsku.

Zobacz post Z Pekinu na Wielki Mur Chiński za…4zł! na blogu autora
Udostępnij

O autorze

On i ona, ona i on...w podróży