Xcaret i Cancun [zdjęcia] Meksyk cz.2

Xcaret i Cancun


Jeżeli Playa del Carmen jest wypomadowaną twarzą Meksyku to Cancun jest jej luksusową siostrą. Wysokie budynki, luksusowe hotele, butiki projektantów, błysk i dolary. Być może samoistnie wyszło ze mnie trochę niechęci w opisie tego miejsca. Już mi tęksno za odkrywaniem surowych miejsc; nie koniecznie pięknych, ale interesujących; nie bogatych, a cennych. Nie mogę zaprzeczyć, że Cancun jest bardzo przyjemnie. Na nie więcej niż 5 dni, jak stwierdziliśmy z Alvaro. Potem mogłoby nam się zwyczajnie nudzić. Już drugiego dnia zaczęlismy korzystać z zajęć outdoor. Pierwszy raz w życiu kierowałam skuterem wodnym. Nie mam żadnych zdjęć, ale powiem krótko – ta fala w którą uderzyliśmy wybiła nas w powietrze jak kukiełki. Awesome.

Byłam też świadkiem wyklucia żółwików wodnych. Każdy z hoteli usytuowanych wzdłóż plaży ma obowiązek zebrania jaj złożonych przez żółwice i chronienia ich dopóki małe się nie wyklują. Po zachodzie słońca pracownicy hoteli wypuszczają żółwiki na brzeg, a one dzielnie drepczą w stronę morza Karaibskiego. Nazwałam żółwika „linda”(śliczna). Pączek z lukrem, wiem. Mówi się, że takie istotki trzeba położyć najpierw na piasku, a nie od razu w wodzie. W przeciwnym razie nie zapamiętają miejsca swojego urodzenia i nie powrócą składać jaj.

meksyk-blog

meksyk-blog

Zobacz post Xcaret i Cancun [zdjęcia] Meksyk cz.2 na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Emilia. 23 lata. Zakochana. Miejsce zamieszkania: przy plaży w Chile. Właścicielka trzech, włochatych niedźwiedzi, które miały być psami. Studiowałam filologię angielską w Krakowie - więcej wyniosłam z pracy w Londynie. Teraz uczę się chilijskiej wersji hiszpańskiego, której za cholerę nie rozumieją w Hiszpanii, po. Kocham pisać i jara mnie życie. W przyszłości chcę wydać książkę, którą przeczyta ktoś poza moimi rodzicami.