x rzeczy, które musisz wiedzieć przed zrobieniem wolontariatu

Powoli mogę uważać się za specjalistę do spraw wolontariatów, dlatego opiszę dzisiaj x rzeczy, które musisz wiedzieć przed zrobieniem wolontariatu.  Mam spore doświadczenie w tej dziedzinie. 8 wolontariatów za mną, kolejny w eko-wiosce coraz bliżej. Pomagałam na wsi i w mieście. W Polsce i we Włoszech. W Wenecji i Palermo. W hostelu i w centrum jogi. W ogrodzie i na farmie. Na zmywaku i w biurze. Kiedy pytacie (a pytacie często w mailach) o rady i wskazówki różnorakie, które mogą Wam pomóc, jeśli zdecydujecie się na taki sposób podróżowania, oto co pierwsze przychodzi mi do vagabondowej głowy:

  1. I to powtarzam często, często, bardzo często: Flexibility is a must! Gotowość do zmian pożądana. Począwszy od przeprowadzki do innego pokoju (bo przyjechali nowi wolontariusze, para, którzy mieć wspólny pokój), poprzez zmianę czasu wolontariatu („Rozpadało się… Nie możemy posadzić teraz tych pomidorów, ale za to możemy  później w garażu pomalować okiennice), aż do „Ta impreza wolontariuszowa w kuchni jest trochę za głośna, nie mogę zasnąć… Gdzie są moje zatyczki do uszu?”
  2. Im więcej pomysłów, tym lepiej. Wolontariusze lubią organizować sobie czas w sposób konstruktywny. Podaję przykłady z Włoch i Hiszpanii, gdzie było nas średnio koło 15 wolontariuszy: movie night z filmem wyświetlanym na prześcieradle (polecam film: „Before the flood” w kręceniu którego palce maczał  Leo DiCaprio), ceremonia picia kakao (!!! KAKAO), Full Moon Party-impreza cykliczna odbywająca się raz w miesiącu, The Door Party (imprezy w poszczególnych pokojach wolontariuszy), Zombie Party, zapoczątkowana w trakcie Halloween, teraz odbywająca się cyklicznie, wspólne pieczenie pączków, wieczorki meksykańskie, śpiewnie matr (te imprezy były prowadzone przez mnie), wspólne zajęcia sportowe z hasłem przewodnim „to the max”(też prowadziłam takie zajęcia. Po jednych z nich moja koleżanka przyznała się, że trochę się mnie bała w trakcie ich prowadzenia), mecze koszykówki, pocenie się w saunie, acro joga,  wspinaczka po górach (przy użyciu lin), tańce ekstatyczne, ogniska w lesie, oglądanie spadających gwiazd, rozbijanie obozu i spanie w namiotach (tak dla zabawy). I mnóstwo, mnóstwo innych.
    20161030_190255

    To kolejny nasz pomysł. Nie pytajcie :D

    3. Strzeż się jedzenia. Jest dobre, co często prowadzi do wolontariackiej zguby. Czyli wielkich brzuchów i ospałości polunchowej. Po wolontariacie można wrócić mając kilka kilo więcej, niekoniecznie w plecaku. Nasze ulubione zdanie: „Wiecie, co jest dzisiaj na deser?”

    4. Znajomość angielskiego to podstawa. Jeśli chcesz dobrze komunikować się z innymi wolontariuszami, brać udział w życiu towarzyskim, śmiać się i robić żarty, musisz znać porządnie angielski. Jeśli mówisz po angielsku średnio, pociesz się, że czasem nejtiv spikerzy sami siebie nie rozumieją. Szkockiego akcentu prawie nikt nie rozumie. Przydatny w komunikacji jest też slang angielski i amerykański, też nie zawsze rozumiany przez innych nejtiv spikerów.

5. Musisz kochać zwierzęta. Zwłaszcza kiedy chcesz robić wolontariat na wsi, na farmie, na agroturystyce. Dotyczy się to głównie: myszy buszujących w śmietnikach, zdechłego szczura w basenie lub szczura w namiocie, skorpiona i włochatego pająka  na ścianie, szczypawicy pod poduszką i komarów występujących gromadnie letnią porą.

To pierwsze pięć rzeczy, które od razu nasunęły mi się na myśl. Z pewnością jest więcej.

Chcesz wiedzieć więcej na temat podróżowania i robienia wolontariatu za granicą? Zapraszam na mój profil fb:

https://www.facebook.com/MagdalenaVagabonda

 

Tekst: Magdalena Vagabonda

Zobacz post x rzeczy, które musisz wiedzieć przed zrobieniem wolontariatu na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Po korporacyjnych męczarniach, po byciu cyferką w pliku excelowskim, po mobbingu i po utracie pracy... Po tym wszystkim wiedziałam co mam robić. Spakować się, wyjechać i zacząć żyć w końcu swoim życiem. https://www.youtube.com/watch?v=lu1V_x1csfU