Wulkan temu winny…

Jeśli na myśl o winnicy pojawiają się w Twojej wyobraźni rzędy soczyście zielonych winorośli ciągnących się aż po horyzont wzdłuż łagodnie falujących wzgórz to odwiedzając Lanzarote musisz zrewidować swoje wyobrażenia. Kiedy pierwszy raz widzę ten dziwaczny sposób uprawy – czarne pole wulkanicznego żwiru upstrzone lejkami z pojedynczymi roślinkami w środku otoczone niewielkim murkiem – zastanawiam się, ile determinacji potrzeba, by wyprodukować butelkę dobrego lanzarotańskiego wina.

Zobacz post Wulkan temu winny… na blogu autora
Udostępnij

O autorze