Witamy na ranczo

Zaczęłam pracę na ranczo. Praca – jak Tim zapowiadał – była brudna. Nie raz krowie łajno miałam dosłownie wszędzie, łącznie z twarzą. Biegając za krowami błoto wymieszane z łajnem rozbryzgiwało się na wszystkie strony, tak, że po kilkunastu godzinach pracy wyglądałam jak siedem nieszczęść. Mimo to, praca podobała mi się. Zwłaszcza jak Tim pozwolił mi prowadzić traktor. Czasem też musiałam prowadzić jego terenówkę. Ciekawa jestem czy zatrudniłby mnie, gdyby wiedział, że jestem bardzo świeżym kierowcą.

Zobacz post Witamy na ranczo na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Cześć! Mam na imię Marta i mam dwie pasje. No dobra, trzy. Jedna to sztuka - kocham kontemplować dzieła sztuki, podziwiać architektoniczne arcydzieła, dziwić się, oburzać, zachwycać i doszukiwać tego "co autor miał na myśli". Druga pasja jest stosunkowo młoda i wybuchła jakieś dwa lata temu. Kocham góry, a zakochałam się w nich po wejściu z nowopoznanymi na Facebooku znajomymi na szczyt Jested w Sudetach. Obie pasje połączyłam w jedno - podróżowanie. Przez pół roku mieszkałam w samym sercu gór Skalistych - Banff, gdzie miłość do gór wybuchła z całą mocą. W październiku przeniosłam się do Whistler - słynnego ośrodka narciarskiego, gdzie dalej zamierzam kontynuować swoją górską miłość.