Więcej szczęścia niż rozumu – Gruzja i Armenia – cz 2.

Dzień 5

Tego dnia zmierzałem na północ Gruzji, miejsca będącego wizytówką każdego przewodnika i broszur reklamujących ten kraj. Klasztor Cminda Sameba i potężna góra Kazbek (5033,8 m n.p.m.), bo o tym miejscu mowa jest położone ok.150 km od Tibilisi i jakieś 10 km od granicy z Rosją.

Z dworca autobusowego ze stolicy można złapać bezpośredni transport w tamto miejsce. Dodatkowo też bus był już prawie pełny kiedy przyszedłem szukać transportu w tamto miejsce, więc ruszyliśmy praktycznie od razu.

Jak wspomniałem wcześniej, droga do pokonania w jedną stronę to jakieś 150 km, jednak jak na warunki drogowe w tym kraju to bardzo dużo. Trasa nazywana jest “Gruzińską droga wojenną”. Nazwa ta bierze się jeszcze, że starożytnych czasów, kiedy to był wykorzystywany przez kupców, armię czy ludzi wędrujących pomiędzy Azją a Europą. Szlak w tamtych czasach był mocno ufortyfikowany.

Zatrzymaliśmy się na chwilę przy twierdzy Ananuri, która przepięknie się prezentowała na tle gór i szmaragdowego jeziora.

Przy drodze głównej stały stragany z lokalnymi produktami oraz z kiczowatymi pamiątkami podobnych do tych sprzedawanych na naszej Gubałówce. Środkiem ulicy czasami przechadzały się krowy i nie robiło to wielkiego wrażenia na nikim i najwyraźniej na mnie już też nie.

Zobacz cały wpis ze zdjęciami na moim blogu Poznaj Moją Przygodę.

Zobacz post Więcej szczęścia niż rozumu – Gruzja i Armenia – cz 2. na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Cześć jestem Daniel! Z wykształcenia inżynier zarządzania i produkcji. Z wyboru grafik komputerowy. Z pasji podróżnik i fotograf.