W drodze na szczyt Etiopii

W drodze na szczyt Etiopii

Nie wyspałem się, ale wstaję z chęcią. Po co tracić czas. W hotelu czeka na nas śniadanko. Jajka, jajka i jeszcze raz jajka. Pod każdą postacią. Co porobić przed wyruszeniem do Debarku? Do centrum trochę daleko. Szkoda, bo to fajna pogoda na foty. Może basen? Jeszcze zimno, a basen w cieniu. To może kawa gdzieś na mieście. Ale nie udaje się znaleźć na szybko ciekawego miejsca. Znajduję za to coś wyjątkowego dla siebie. Papugi. Gniazdują w dziurach w nowopowstającym budynku. Po chwili przelatują w krzaki po drugiej stronie ulicy. Idę za nimi. Są. Siedzą i pozują. Tylko to jest jakiś śmietnik pełen kup i odpadków. Śmierdzi strasznie. Tuż obok rozkłada się martwy pies. Cuchnie przeraźliwie. Ale są papugi. Czekam na odpowiednie ujęcie. Prawie idealne. Mogę wracać. To zresztą najwyższy czas. O 9.30 umówiliśmy się na przejazd do Debarku.

Zobacz post W drodze na szczyt Etiopii na blogu autora
Udostępnij

O autorze