Po tym poznasz, że jesteś w Brazylii

Bardzo ciężko jest doszukać się jakichkolwiek uogólnień, które dotyczyłyby całej Brazylii, bo to tak jakby wrzucić do jednego worka wszystkie kraje Europy. Bazylia jest bowiem tylko nieznacznie od niej mniejsza. Jest jednak kilka takich sytuacji, w których to uświadamiam sobie, że jestem od Polski baaaaaaaaaardzo daleko. Z przymrużeniem oka chętnie je Wam przedstawię.

1. Pobudki nie odbywają się tutaj przy akompaniamencie koguciego piania a przy wrzasku małp bądź rejwachu papug. Bardzo dobrze pamiętam jedną z moich pierwszych nocy. Spałam sobie w hamaku w samym środku gorącej Bahii. Zbudził mnie nagle przerażający wrzask. Byłam pewna, że ktoś kogoś morduje. A okazało się, że były to malutkie, niepozornie wyglądające małpki. Myślałam sobie, że taki urok Bahii, że to tylko chwilowe i że po przeprowadzce do mojej Floripy wszystko wróci do normy i będę mogła jak człowiek pospać przynajmniej do dziewiątej. Ach, jaka ja byłam naiwna! Tutaj królują papugi, które budzą się tuż przed świtem, informując o tym całe sąsiedztwo. Wszystkie swoje obowiązki wykonują przed dziewiątą i towarzyszy temu straszny harmider.

10613069_1002200036507623_5499414912141217805_n

2. Pozostając w tematyce ptaków, nie sposób pominąć tukanów. To takie nasze bociany, bądź żurawie – objęte są ścisłą ochroną i coraz rzadziej jest je spotkać. Gdy już uda nam się na nie natrafić, trzeba cieszyć oczy bardzo szybko i zachować przy tym nieskazaną ciszę, są one bowiem bardzo płochliwe. Przyznam szczerze, że swoim barwnym upierzeniem bardzo przypadły mi do gustu.

colecao-2012-397

colecao-2012-404

Tukan żółtogardły (Ramphastos vitellinus)

1927727_1036368356427806_2255099842463292377_n

colecao-2012-392

3. W drodze do pracy lub na uczelnię, w rzeczce przepływającej przez centrum miasta spotykam nie kaczki czy łabędzie a… krokodyle. To znaczy, myślałam, że krokodyle, ale jak mi ktoś potem wyjaśnił, są to aligatory, a dokładniej kajmany. Wyobraźcie sobie moje zdziwienie (a raczej przerażenie), gdy przejeżdżając przez most rowerem, zobaczyłam nad brzegiem rzeki olbrzymiego gada. Już jaszczurki napędzały mi niezłego stracha, a co dopiero aligatory. Za pierwszym razem uciekłam, gdzie pieprz rośnie, za drugim przystanęłam na chwilę, nie schodząc jednak z roweru, a teraz już się tak zaprzyjaźniliśmy, że jestem z nimi na cześć. Piszę „z nimi”, bo jest ich tam cała rodzina.

4. „Szczęśliwy dom, gdzie pająki są” mawiała moja prababcia, a jego zabicie miało rzekomo powodować deszcz. Pająki nie należą do najprzyjemniejszych stworzeń i mimo że te w Polsce krzywdy nam nie wyrządzą, nigdy nie wzbudzały szczególnie mojej sympatii. Brak sympatii przerodził się jednak w Brazylii w niemały lęk. Pająki są tutaj nie tylko ogromne, ale i szalenie niebezpieczne. Jednym z nich, który bardzo polubił nasze domostwa jest wałęsak brazylisjki. Został on wpisany na listę najbardziej jadowitych pająków na świecie i jest uważany za przyczynę najczęstszych śmierci ludzi ukąszonych przez pająki. Brzmi strasznie, co? Straszne było nasze pierwsze spotkanie. Oczywiście próbowałam go obezwładnić, ale skubany potrafi się bronić. Ma swoją wyróżniającą się obronną pozycję, w której staje na baczność na swoich tylnych nogach, wznosząc przednie w sztywnej pozycji, w ten sposób przygotowując się do skoku. Kto to widział, żeby pająki skakały! Walka z nim nie jest łatwa i najlepiej jest uzbroić się w miotacz ognia. Wałęsaki lubią ciemne i wilgotne miejsca, bardzo często chowają się w butach, także konieczne jest ich sprawdzanie tuż  przed założeniem. W ich jadzie znajduje się toksyna, która powoduje długotrwałą erekcję i badana jest pod kątem leku na zaburzenia erekcji. Wałęsak nie jednak jedynym intruzem. W domostwach spotkać można różne rodzaje tarantul, które na szczęście nie są śmiertelnie jadowite, ale swoim wyglądem przypominają wałęsaki i są z nimi bardzo często mylone. A raczej odwrotnie, to tarantule są mylone z wałęsakiem, co przyczynia się do  tragedii, bo ludzie nie zdają sobie sprawy z niebezpieczeństwa.

12631355_1059621270769181_302020517381312597_n

Lycosa erythrognatha

5. Grzechem byłoby nie wspomnieć o niebie. Jest ono na półkuli południowej o wiele jaśniejsze, a gwiazdy o wiele bardziej widoczne niż na półkuli północnej, co sprawia, że półkula południowa lepiej nadaje się do obserwacji astronomicznych. Najpopularniejszym gwiazdozbiorem jest bez wątpienia Krzyż Południa (Cruzeiro do Sul). To właśnie niebo sprawiło, że rozkochałam się w Brazylii bez pamięci. To właśnie tutaj pierwszy raz zobaczyłam Drogę Mleczną.

13912807_951781131597165_2808840797543956621_n

Zdjęcie zrobione przez Iuri

A księżyc przyjmuje tutaj kształt kołyski.

dsc09675

W głowie mam jeszcze kilka znaczących różnic charakterystycznych dla Brazylii, ale napiszę o nich może następnym razem : )

Zobacz post Po tym poznasz, że jesteś w Brazylii na blogu autora
Udostępnij

O autorze