Turystyka masowa w chińskim wydaniu

Największa wrzawa zaczyna się wieczorem – głośna muzyka, zespoły przygrywające w knajpach, migoczące światła, humory podkręcone odpowiednią ilością procentów. Momentami ciężko przebrnąć przez ulicę nie obijając się o ludzi cykających sobie fotki na tle wszystkiego, co uznają za warte uwiecznienia. Czyli w zasadzie każdej pierdoły, drzewka, rzeczułki, szyldu. Krupówki w środku sezonu? Piąteczek na Szewskiej w Krakowie? Bez paniki, to tylko chińska miejscowość turystyczna.

Zobacz post Turystyka masowa w chińskim wydaniu na blogu autora
Udostępnij

O autorze