Szyndzielnia

Pierwsza w tym roku wycieczka w góry – wjazd kolejką na Szyndzielnię i zejście zielonym szlakiem do schroniska Dębowiec.
Nieintensywna, krótka, taka na rozruszanie kości. Na piechotkę przeszłam ok. 5,5 km.
Z parkingu Pod Dębowcem do dolnej stacji kolejki linowej Szyndzielnia jest ok. 1,2 km. W pobliże kolejki można także dojechać autobusem nr 8. Tuż za przystankiem wchodzimy na teren Parku Krajobrazowego Beskidu Śląskiego.

Kolejka przeszła remont na przełomie 2016/2017 r., m.in. wymieniono gondole, które są dostosowane do wjazdu wózkami dla dzieci lub osób niepełnosprawnych.

Historia kolejki zaczyna się w 1951 r. kiedy to rozpoczęto jej budowę. Natomiast pierwszych pasażerów przewiozła w grudniu 1953 r.

A oto cytat z artykułu, który pojawił sią w ówczesnej gazecie. Tak się wtedy pisało:

Trójka dzielnych murarzy BPZP nadal nie spuszcza „z tonu”. 460 proc. normy – to ich dolna nieprzekraczalna granica. Pryskają iskry słoneczne na stalowym ostrzu łopaty… Spod plątaniny podpory spogląda na nas uśmiechnięta twarz Żywioła.

– Cóż to do kolejki? Za wcześnie obywatele… Zsuwa się zwinnie po kratownicy i już stoi obok nas. Odpowiada chętnie i wyczerpująco na wszystkie nasze pytania.

Jeśli ktoś chciałby poszerzyć wiedzę historyczną to tutaj znajdzie więcej faktów.

Ja tam norm nie robię tylko spacerowo pójdę sobie zielonym szlakiem do schroniska Dębowiec.

Zobacz post Szyndzielnia na blogu autora
Udostępnij

O autorze