Stolica zorganizowanego chaosu

Lubimy się z Kampalą od pierwszego wejrzenia. To znaczy ja ją lubię, bo podejrzewam, że moja osoba jest temu półtoramilionowemu miastu najzwyczajniej obojętna. Mi jednak podoba się tu od samego początku, bardziej niż w Mombasie, a tym bardziej Nairobi. Mała nie jest – rozlewa się na kilkunastu wzgórzach, a patrząc na nią z minaretu meczetu Muammara Kadafiego nie sposób ogarnąć jej wzrokiem w żadnym kierunku. Zabudowania ciągną się po horyzont. Mimo swojego ogromu, zgiełku i tłoku w centrum stolica Ugandy nie przytłacza, nie męczy, pozwala odetchnąć.

Czytaj dalej na blogu Daleko niedaleko

Zobacz post Stolica zorganizowanego chaosu na blogu autora
Udostępnij

O autorze