Stolica Korfu, czyli podejrzanie włoska Grecja

No cześć, stara kombinatorko! Znów widzimy się po kilkunastu miesiącach, a Ty – zupełnie jak jedno z tych Twoich win uderzających do głowy – wraz z upływem czasu czarujesz coraz mocniej. W porządku – mam do Ciebie słabość, ale nie udawaj. Wszyscy wiedzą, że w ostatnich latach nie wiedzie Ci się najlepiej, podstarzała Ellado. Przyznasz wreszcie, że skąpane w słońcu lenistwo i odurzona morską bryzą słabość do zabawy nie wyszły Ci na dobre? A gdzie tam. Z gracją Afrodyty, siłą Kratosa i pijacką fantazją Dionizosa znów trzymasz głowę do góry, choć korona jeszcze kiwa się po kolejnym upadku w rynsztok kryzysu. Kto by się tam przejmował, że ekonomicznie nie wiedzie Ci się najlepiej, kiedy wianuszek Twoich adoratorów kończy się dopiero tam, gdzie granice lądów tłuką się o fale opływających Cię wód. Kilka dni z Tobą i znów muszę to przyznać: pełna ruin i w ruinie, kolebiąca się kolebko naszej kultury – Grecjo, jesteś cudowna! :)

Zobacz post Stolica Korfu, czyli podejrzanie włoska Grecja na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Z wykształcenia dziennikarka i kulturoznawczyni, z zamiłowania podróżniczka i blogerka. Beznadziejnie zakochana w Turcji. :) Na co dzień związana z branżą muzyczną oraz PR. Autorka książki "Çanakkale i północno-zachodnia Turcja. Przewodnik Globtrotera". [kontakt: agnieszkka.wawrzyniak@gmail.com]. :)