Śniadanie po kenijsku: chai i chapati

Budzę się rano zgrzana, bo przecież w typowym kenijskim domu nie ma klimatyzacji. Jedida już od dawna krząta się po obejściu. – Wstałaś? Siadaj, zaraz zrobię herbatę! – uśmiecha się radośnie na mój widok wyciągając z szafki aluminiowy garnek bez rączki czy uszu. W wielu domach nie znają czegoś takiego jak czajnik, bo po co, skoro wodę można zagotować w garnku? Jedida nalewa do niego ze dwie szklanki wody i tyle samo… mleka. Zaraz zrobi mi typową kenijską herbatę, czy raczej chai, jak tu się na ten napój mówi.

Zobacz post Śniadanie po kenijsku: chai i chapati na blogu autora
Udostępnij

O autorze