Skąd jesteś

Za oknami przelewają się fale deszczu pchanego potężnym sztormem. Krople uderzają w szybę z taką mocą, że zaprzeczyłbyś, że to w ogóle możliwe. Ptaki stoją w miejscu walcząc z wichurą, ale zdecydowana większość jest po prostu zwiewana z powierzchni nieba i zmuszona do lądowania lub ostrego pikowania w stronę kamienistych zboczy. Góry pokrywa warstwa przeczystego śniegu, odsłaniając raz po raz większe skały, warstwy trawy, zamarznięte strumyki inkrustowane kamieniami. Nagle słyszysz drapanie w drzwi i cichutkie skomlenie. Spokojnie wstajesz, ubierasz sztormiaka, bierzesz swojego kumpla, który od 30 sekund macha ogonem, przygotowując pęcherz na spotkanie z pierwszym lepszym iglakiem i wychodzisz bez oporów do gwiżdżącego wśród kamieni piekła. Po drodze może jeszcze zrobisz zakupy w jedynym sklepie w wiosce, oddalonym o dwa kilometry, co w związku z pogodą traktowane byłoby przez ciepłolubnych jak przygoda życia. Ale jesteś z północy i nie ma „lubię” czy „nie lubię”. Tu po prostu tak jest.

Czytaj całość

Zobacz post Skąd jesteś na blogu autora
Udostępnij

O autorze