Market Gwangjang (광장시장), czyli ucztowanie po seulsku

Nie siadajcie do lektury głodni. Zdjęcia grożą ślinotokiem – zarówno u wegan, jak i mięsożerców. A to wszystko okraszone swoiskim klimacikiem, który kocham w podróży. Czy jest coś lepszego niż proste domowe jedzenie w towarzystwie gadatliwych babci, które nie dość, że zagadują i rzucają co chwilę jakimś sprośnym żartem, to jeszcze polewają do tego soju (koreańskiej wódki)?

Zobacz post Market Gwangjang (광장시장), czyli ucztowanie po seulsku na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Niepoprawna podróżoholiczka, studentka japonistyki, mol książkowy. W wolnych chwilach ćwiczę jogę, spaceruję bez celu, spędzam godziny w antykwariatach i gotuję wegańskie smakołyki.