Rotorua – Maori, gejzery i błotne spa

„Śmierdzi, ale trzeba zobaczyć” – tak właśnie po raz pierwszy usłyszałam o Rotorurze, czyli mieście oddalonym o około 3 godziny drogi samochodem na południowy-wschód od Auckland. W pierwszym roku pobytu w Nowej Zelandii wcale nie ciągnęło nas by odwiedzić to jedno z najbardziej aktywnych wulkanicznie regionów Nowej Zelandii. Po pierwsze dlatego, że wielkimi fanami unoszącego się w powietrzu zapachu siarki nie jesteśmy, a po drugie dlatego że Rotorua to również wielka atrakcja turystyczna. A my jakoś się nie pchamy w miejsca, gdzie jest szansa utonąć w tłumie turystów.

Ale! Z doświadczeniam Wam powiem: zwiedzanie Nowej Zelandii nie byłoby pełne bez zobaczenia Rotoruy i tego co ma do zaoferownaia. My sami przekonaliśmy się, że cytat z początku tekstu jest trafny w 100%!

Zobacz post Rotorua – Maori, gejzery i błotne spa na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Jaki jest najlepszy plan na spędzenie Sylwestra? Oczywiście wyjechać na koniec świata i to bez powrotnego biletu! Tak też zrobiliśmy. 27-ego grudnia 2014 roku wsiedliśmy w samolot z Warszawy do Nowej Zelandii. Zabraliśmy ze sobą tylko dwie walizki i garść dobrego humoru! Dzisiaj piszemy dla Was z Auckland. Opowiadamy o swoich przygodach, codzienności imigranta oraz życiu w “wielkim” mieście! Blog w 100% poświęcony Nowej Zelandii (no dobra, jest też ciut o Australii).