Rogale świętomarcińskie z Poznania

Na kawałek ciasta półfrancuskiego w kształcie wydłużonego trójkąta nakładam masę z białego maku. Krótszy bok zawijam raz, a następnie nacinam go w połowie, odsuwając od siebie nieco dwie części. Teraz mogę zwijać dalej, z jednej strony uważając, by masa makowa się nie wysypała, a z drugiej starając się nadać rogalowi kształt podkowy. I jedno i drugie za pierwszym razem średnio mi wychodzi, ale już po kilku próbach idzie mi całkiem nieźle. Oprócz mnie w zwijaniu bierze udział jeszcze kilkoro innych ludzi. Zwinięte rogale smarujemy jajkiem i tak przygotowane idą na kilkanaście minut do piekarnika. Potem następne i następne. Po kilku godzinach na stole i talerzykach leży ponad sto rogali!

Do Poznania przyjeżdżam na weekend w okolicach 11 listopada na zaproszenie Moniki, z którą kilkanaście tygodni wcześniej byłam w Norwegii. Chcę spróbować tradycyjnych, poznańskich rogali świętomarcińskich, przygotowywanych z ciasta półfrancuskiego z nadzieniem z białego maku oraz lukrową pomada i orzechową posypką. Zamierzam także dowiedzieć się czegoś więcej o ich historii i tym, jak dokładnie się je wypieka.
– Będzie tyle rogali, że wyjeżdżając, będziesz ich miała dosyć na cały rok – mówi Monika. Ma absolutną rację!

Na blogu Daleko niedaleko przeczytasz więcej o rogalach świętomarcińskich.

Zobacz post Rogale świętomarcińskie z Poznania na blogu autora
Udostępnij

O autorze