Przymusowy roadtrip. Z ranczo do samochodu

Posiadacze wizy Working Holiday w Australii nie mają łatwego życia. Większość z nich – w tym ja – dostają pracę z jednego krańca kontynentu na drugi. Moja kolejna praca oddalona jest od poprzedniej o 3 tysiące kilometrów. Czując zew przygody spakowałam manatki i rano wsiadłam do dzielnej toyoty i pojechałam do Perth zastanawiając się po drodze nad planem podróży, która miała trwać minimum trzy dni.01

Zobacz post Przymusowy roadtrip. Z ranczo do samochodu na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Cześć! Mam na imię Marta i mam dwie pasje. No dobra, trzy. Jedna to sztuka - kocham kontemplować dzieła sztuki, podziwiać architektoniczne arcydzieła, dziwić się, oburzać, zachwycać i doszukiwać tego "co autor miał na myśli". Druga pasja jest stosunkowo młoda i wybuchła jakieś dwa lata temu. Kocham góry, a zakochałam się w nich po wejściu z nowopoznanymi na Facebooku znajomymi na szczyt Jested w Sudetach. Obie pasje połączyłam w jedno - podróżowanie. Przez pół roku mieszkałam w samym sercu gór Skalistych - Banff, gdzie miłość do gór wybuchła z całą mocą. W październiku przeniosłam się do Whistler - słynnego ośrodka narciarskiego, gdzie dalej zamierzam kontynuować swoją górską miłość.