Przygoda z bombą w Stambule

Przygoda z bombą w Stambule

Turkish Airlines zaskoczyło mnie mocno. Nowy ekran. Fajne menu. Niezła baza rozrywki samolotowej. Pięć godzin można spędzić bardzo ciekawie. Ale chyba największym zaskoczeniem jest jedzenie i obsługa. Dostajemy wydrukowane menu na dzisiejszy lot. Do tego zatyczki do uszu, oczu i skarpety na noc. A co do jedzenia? Bardzo dobre żarcie. Świeży sok z pomarańczy. Lemoniada. Klasa. I nie ma plastikowych sztućców. Są metalowe. Szok. Lot dłuży mi się bardzo. Niby mam niezłe miejsce, bo przed ścianą, ale jakoś mi ciasno. Nie mogę sobie znaleźć miejsca. Obok mnie siedzi dwumetrowy facet. Ten to ma dopiero kiepsko. Po pięciu godzinach podchodzimy do lądowania. Za oknem piękny widok. Oświetlony Stambuł wygląda z góry bajecznie. Jak kraina wysp…

Zobacz post Przygoda z bombą w Stambule na blogu autora
Udostępnij

O autorze