Portugalia w obiektywie pięcioletniej Kai

Na początku lata wybraliśmy się w trójkę na kilkudniowy wypad do Portugalii. Przedłużony weekend – 4 miasta w 4 dni. Niezłe wyzwanie. Pokonaliśmy wiele kilometrów autem i pieszo, próbując nałykać się portugalskiego powietrza z różnych miejsc, jak najbardziej się da. Zabraliśmy ze sobą rzecz jasna trochę sprzętu foto, ale nie przesadzaliśmy – w końcu bagaż „rajanowski” ma swoje ograniczenia. Kaja także nie poleciała z pustym plecakiem – zapakowała do niego swoje dwa żółte sprzęty: aparat fotograficzny i  kamerkę sportową… (jak na pięciolatkę w podróży przystało ???? ).

Dużo się u nas jednak działo w tak zwanym międzyczasie i po powrocie jej prace zostały po prostu skopiowane na dysk, z dysku na macierz (nigdy nie zapominajcie o backupach!) i tak sobie „dojrzewały” gdzieś między partycją G a X… Do czasu, kiedy to przed kolejnym większym wyjazdem musieliśmy wyczyścić karty pamięci pod nowe obrazki.

„Czy my je w ogóle przeglądaliśmy?

Ale z nas rodzice roku. Swoje focie wertujemy w każdą stronę, a dziecko miniatury na aparacie musiało oglądać. Zasiedliśmy więc całą familią i dokonaliśmy selekcji. Nasza pięciolatka zupełnie inaczej widzi świat niż my (zwłaszcza przez swoje cyfrowe „oczy)… No dobrze – to akurat nie było wielkim zaskoczeniem. Za to niektóre jej kadry już tak…

lizbona

lizbona

lizbona


 

> ZOBACZ WIĘCEJ NA NASZYM BLOGU <<


Zobacz post Portugalia w obiektywie pięcioletniej Kai na blogu autora
Udostępnij

O autorze