Ponta Sao Lourenco – najpiękniejszy skrawek Madery?

Gdy byłem mały myślałem, że na wakacje jeździ się głównie nad morze albo w góry a obrany kierunek zależy od preferencji – jedni kochają szum morza, drudzy wolą górskie szczyty. Rzeczywistość jest oczywiście bardziej skomplikowana, gdyby jednak założyć że moja wizja z dzieciństwa jest prawdziwa i ludzkość dzieli się na te dwie grupy, to na położonym na wschodnim krańcu Madery przylądku Ponta de Sao Lourenco znaleźliby coś dla siebie zarówno wielbiciele gór jak i miłośnicy morza.

Będąc na Maderze po prostu trzeba pojechać na przylądek św. Wawrzyńca. A trafić tam nietrudno. Do miejscowości Canical dociera autostrada biegnąca wzdłuż południowego wybrzeża Madery. Przemierzając jedyną autostradę zadziwia ilość i długość tuneli, co bardziej kojarzyć się może z rejonami alpejskimi niż z egzotyczną wyspą gdzieś na Atlantyku.

W Canical autostrada ma swój koniec i należy kierować się drogą 109 kilka kilometrów aż do jej końca. W ciągu kilku minut krajobraz wyraźnie się zmienia. Zamiast bujnej roślinności widać pojedyncze palmy, wyglądające jakby znalazły się tu przypadkiem. Pomimo tej surowości prawdopodobnie nie ma piękniejszego miejsca na Maderze niż Sao Lourenco, które zostało stworzone przez wulkany a następnie mozolnie rzeźbione przez wiatr i wodę. Cały ten obszar stanowi park narodowy.

Zobacz post Ponta Sao Lourenco – najpiękniejszy skrawek Madery? na blogu autora
Udostępnij

O autorze