Polski foch w niemieckim guesthousie – Przygoda w Chiang Mai

Chiang Mai ponoć jest piękne. Bo i świątynie i atrakcje i malownicze góry północnej Tajlandii. To wszystko prawda. Jednak mnie już na zawsze będzie kojarzyć się z feralnym noclegiem w dziwacznym hostelu.

Diva guesthouse znajduje się tuż za rogiem. Dlaczego lepiej skręcić w drugą stronę? Jak tanio i wygodnie podróżować lokalnym autobusami w Tajlandii? O tym przeczytacie w tym zupełnie niepraktycznym i pełnym humoru przewodniku.

Zobacz post Polski foch w niemieckim guesthousie – Przygoda w Chiang Mai na blogu autora
Udostępnij

O autorze

W sylwestra 2015 roku tuż przed północą kupiłam one way ticket do Indii. Nie miałam sprecyzowanych planów. Jak zwykle chciałam przeżyć przygodę i jak zwykle mi się udało! To nie była moja pierwsza dłuższa wyprawa w pojedynkę. Wierzcie lub nie, ale debiutowałam w wieku 12 lat. Co prawda nie pojechałam wtedy daleko, bo tylko do Francji, ale była to wystarczająco egzotyczna wyprawa jak na tamte czasy i dla dziecka, które dotąd widziało same państwa, których nazwy zaczynały się od "demokratyczna", "socjalistyczna" lub "ludowa". Wtedy postanowiłam, że jak będę duża, to pojadę wszędzie. Do tej pory udało mi się zrealizować to marzenie w 1/4. I oczywiście jadę dalej! :)