Pociągiem przez Chiny cz.2

O 7:00 rano budzi mnie cicha, spokojna chińska muzyka sącząca się z pociągowych głośników i włączone ponownie światło. Kurdę, leżę tuż przy lampie. Chińczyki, dajcie jeszcze pospać! Światło oznacza powrót pielgrzymek po wodę i rozmów. To znaczy, że już nie pośpię. Zaskakujące, jak działa ten mechanizm. Ludzie w pociągu reagują na światło, jak ćmy :P

Dla nich podróż ogranicza się do dwóch czynności: spania albo jedzenia. Jako, że właśnie zaczyna się nowy dzień, dominuje ta druga. Nie mogę wyjść z podziwu, ile ci filigranowi ludzi potrafią wcisnąć w siebie żarcia: zupki, ciastka, owoce, kurze łapki, marynowane pędy bambusa, parówki konsystencją przypominające karton (sami takie mamy!), jajka na twardo, słonecznik i Bóg wie co jeszcze. Przypomina mi to trochę czasy, kiedy jako mała dziewczynka jeździłam z rodzicami na wakacje. Właśnie pociągiem. Zawsze mieliśmy ze sobą wielką siatkę z jedzeniem ;)

Zobacz post Pociągiem przez Chiny cz.2 na blogu autora
Udostępnij

O autorze

On i ona, ona i on...w podróży