Pierwszy raz w dalekiej Azji.Bangkok i Ajutthaja

Wychodzę na ulicę w Bangkoku. Pora pierwszy raz w dalekiej Azji samodzielnie zmierzyć się z ich komunikacją. Chcę zwiedzić pałac Vimanmek.  Jakoś tam trzeba dojechać. Najlepszy byłby tuk-tuk i koniecznie należy się targować (tak wszędzie piszą). A ja nie potrafię, bardzo mnie to stresuje. W pobliżu stoi ich kilku. Podchodzę do pierwszego chce 200 batów, po chwili obniża do 150. Za drogo, idę do następnego – podobnie. Z trzecim uzgodniłam cenę 100 batów i tak już zostało. Wszystkie późniejsze przejazdy były w tej cenie (z jednym wyjątkiem). O niższej kwocie w ogóle nie chcieli ze mną rozmawiać.

Pierwszy raz jadę tuk-tukiem (nie, drugi, wczoraj jechałam ale króciutko).

Jeden dzień przeznaczam na wycieczkę do odległego o ok. 80 km miasta Ajutthaja. Jedę pociągiem trzeciej klasy, który sam w sobie jest atrakcją.
Zobacz post Pierwszy raz w dalekiej Azji.Bangkok i Ajutthaja na blogu autora
Udostępnij

O autorze