Pieniądze są w drodze

Bankowość w Niemczech.

Znasz to uczucie, kiedy wiesz, że Twój pracodawca przelał Ci już wypłatę, ale pieniądze wciąż jeszcze nie zostały zaksięgowane na Twoim koncie, podczas gdy na horyzoncie piętrzą się niecierpiące zwłoki wydatki? W Niemczech taki stan potrafi trwać 2-3 dni, a gdy po drodze trafi się weekend, czas ten się jeszcze bardziej wydłuża, podnosząc coraz bardziej ciśnienie. Jeśli mieszkasz w Polsce i posiadasz tam rachunek bankowy, na którym przelewy księgowane są w ciągu maksymalnie jednej doby, transferujesz środki pomiędzy własnymi kontami w ciągu kilku minut, od czasu do czasu płacisz zbliżeniowo, a w oddziale banku udaje Ci się cokolwiek załatwić od ręki, to miej świadomość, że doświadczasz luksusów, na które mogą pozwolić sobie jedynie najbardziej zamożni Niemcy.

Być może nie zdajesz sobie sprawy, że między bankowością indywidualną w Polsce a jej odpowiednikiem w Niemczech zieje przepaść. Od chwili pierwszej wizyty w jednym z tutejszych banków w celu podpisania umowy o prowadzenie rachunku a momentem, kiedy listonosz dostarczy Ci wreszcie kartę płatniczą i PIN do niej, upłynąć muszą mniej więcej trzy tygodnie. Co gorsza, jeśli w trakcie tego procesu coś nawali, możesz nie pozbierać się nawet przez dwa miesiące (wiem z autopsji).

Na szczęście mam to już za sobą. Od dłuższego czasu jestem bowiem w posiadaniu złotej karty. Brzmi dumnie? Nic bardziej mylnego. Ów opalizujący kawałek plastiku to tzw. Girocard czyli najbardziej elementarna spośród pozycji obowiązkowych w każdym koncie. Sprawdzi się praktycznie wszędzie, gdzie tylko płatność bezgotówkowa jest możliwa. Visa? Mastercard? Ależ skąd! Nie widnieje na niej żadne znajomo wyglądające logo. Mało tego, jeśli przywieziesz z Polski którąś z kart znanego operatora, możesz się boleśnie rozczarować. Nawet w galeriach handlowych usłyszysz czasem (choć na szczęście rzadko), że płatność nimi jest niemożliwa, zaś osiedlowymi sklepami możesz w ogóle nie zawracać sobie głowy. Postawmy sprawę jasno, jeśli nie zamierzasz zawsze i wszędzie nosić ze sobą dostatecznej ilości gotówki, jedynie Girocard może Cię uratować…

 

Zobacz post Pieniądze są w drodze na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Pisanie zazwyczaj przychodzi mi łatwiej niż mówienie, dlatego powstanie "Europa Bistro" było naturalną konsekwencją tego faktu. Moją odwieczną przypadłością jest chroniczna nieumiejętność przebywania zbyt długo w jednym miejscu. Jeśli co najmniej raz na kilka tygodni choć na moment nie zmienię widoku za oknem, "dostaję wysypki". Sądzę, że stoi za tym jakiś quasi-narkotyczny głód – nowych miejsc, nowych ludzi i nowych wrażeń.