Pewnego dnia w Nungwi

Miła być wspaniały zachód słońca, spektakl światła na bezchmurnym niebie. Po to właśnie zatrzymuję się na dwie noce na zachodnim wybrzeżu Zanzibaru, w Nungwi. Chcę poznać trochę lepiej okolicę tej osady wysuniętej najbardziej na północ wyspy. Chcę odpocząć, nacieszyć się ładną pogodą i poobserwować te słynne zachody słońca. Jednak siedząc wczesnym wieczorem przy stoliku małej tutejszej knajpki i wcinając grillowane krewetki z ryżem i warzywami zdaję sobie sprawę, że pogoda najzwyczajniej w świecie kpi sobie z moich planów. O ile nad głową spomiędzy chmur wystaje jeszcze trochę niebieskiego nieba, o tyle zachód przykrywa gruba warstwa ciężkich, szarych chmur. Nie przebije się przez nie ani jeden promień czerwonego słońca.

Zobacz post Pewnego dnia w Nungwi na blogu autora
Udostępnij

O autorze