Panama: Bocas del Toro

W Panamie też jest kawałek raju: archipelag Bocas del Toro, czyli dziewięć wysp, dwa miasteczka i Morze Karaibskie pośrodku. Całość do złudzenia przypomina Belize: płacimy dolarami [✓], są kolorowe, rachityczne domki z drewna nad zatoką [✓], palmy kokosowe i bananowce (w porcie pływają wielkie transportowe statki z napisem „Chiquita”) [✓], miejscowi noszą dredy i komunikują się po kreolsku (lokalna odmiana: guari-guari) [✓], w wodzie pływają rekiny rafowe [✓], wszędzie wisi gęba Bob Marleya, ewentualnie Che Guevary, najczęściej jedna i druga [✓], ananasy są tanie i nieprzyzwoicie smaczne[✓], bez przerwy ktoś próbuje mi sprzedać zioło [✓]. [czytaj dalej]

Zobacz post Panama: Bocas del Toro na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Mam 29 lat i problemy z usiedzeniem na dupie. Skończyłam arabistykę w Hiszpanii i stosunki międzynarodowe w Austrii, po czym mieszkałam jeszcze w Maroku, w Belgii, w Austrii, w Polsce, w Indiach oraz w Egipcie. Podróżuję zasadniczo bezustannie i bez wyraźnego celu, poza takim, żeby po prostu być gdzie indziej. Właśnie jadę z Meksyku jak najdalej na południe w towarzystwie plecaka, namiotu i laptopa.