Nowy Rok w kanadyjskim lesie

Im jestem starsza tym bardziej nie lubię Sylwestrów. Tego poczucia, że trzeba coś zrobić i bawić się tak, żeby z przytupem wejść  w Nowy Rok. A co jeśli jedyne na co mam ochotę, to to żeby zawinąć się w kołdrę z lampką szampana w jednej ręce i pilotem od telewizora w drugiej? Albo po prostu zwyczajne pójść spać przed północą, tak żeby obudzić się w nowym roku? Akurat spanie, tej nocy, w Toronto nie jest utrudnione, bo żeby zobaczyć porządne fajerwerki trzeba być w centrum miasta. Na szczęście, nie każdy Kanadyjczyk uważa się za pirotechnika.

W ostateczności nie zdecydowaliśmy się na wersję emerycką Sylwestra. Kilka dni przed tą „szaloną” nocą zaczęłam rozmyślać nad tym jak inaczej moglibyśmy ją spędzić. Gdzieś pod skórą czułam, że mam ochotę na ciszę i spokój. I tak do głowy wpadł mi pomysł, żeby pojechać pod namiot. Dokładnie tak! Miałam ochotę na nocleg w namiocie, w grudniu. Oczami wyobraźni widziałam nas przy ognisku, pijących grzane wino, a wokół nic oprócz ciszy i zimy, której chłodne powietrze lekko przeszywa naszą skórę. Kiedy podzieliłam się swoim nietypowym pomysłem z Norbertem, przez moment był w szoku. Po chwili zastanowienia, zaczęliśmy jednak rozbierać temat na czynniki pierwsze. I tak w trakcie naszej małej burzy mózgów padł pomysł na to, żeby wybrać się do jednego z parków prowincjonalnych oddalonych maksymalnie 3 godziny jazdy samochodem od Toronto.

 

Zobacz post Nowy Rok w kanadyjskim lesie na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Szść lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika

Could create table version :No database selected