Norweskie fiordy

Moja przygoda, a później i pasja z podróżowaniem zaczęła się chyba właśnie tutaj, czyli od podróży do norweskich fiordów. Wraz z moim przyjacielem Konradem spontanicznie zarezerwowaliśmy sobie tanie loty do Stavanger, by powłóczyć się norweskimi szlakami. Każdy z nas był zupełnie zielony w przygotowaniu się na taką wyprawę. W gruncie rzeczy poszliśmy na żywioł, bo nie posiadaliśmy żadnych map, przewodników czy nawet doświadczenia w tej dziecinie. Na szczęście wyprawa nie była wymagająca aczkolwiek nie raz dała nam w kość.

Cel był prosty, zrobić kilkudniowy trekking, spać pod namiotem i pojeździć trochę stopem. A wszystko to zrobić tak by wyszło nas jak najtaniej.

Dzień 1.

Po wylądowaniu już w Norwegii ruszyliśmy pieszo na wschód, według darmowej broszury uzyskanej na lotnisku, wydawało nam się, że mamy do pokonania mały dystans do Sandnes, mieściny leżącej pod Stavanger, skąd liczyliśmy na szybkiego stopa. Za Sandnes mieliśmy ustawić się na skrzyżowaniu prowadzącej na fiordy by dojechać w tamtym kierunku jak najbliżej jakąkolwiek okazją. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że mamy jednak trochę więcej kilometrów do przejścia niż nam się wydawało. I z zapowiadającej się szybkiej przechadzki zrobił się trekking przez miejską dżunglę.

Dzień był bardzo ciepły i słoneczny jak na wrześniową porę roku. Jednak w gruncie rzeczy straciliśmy połowę dnia na wydostaniu się z miasta, na szczęście na stopa czekaliśmy tylko 30 minut.

Zobacz cały wpis ze zdjęciami na moim blogu Poznaj Moją Przygodę.

Zobacz post Norweskie fiordy na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Cześć jestem Daniel! Z wykształcenia inżynier zarządzania i produkcji. Z wyboru grafik komputerowy. Z pasji podróżnik i fotograf.