Nikaragua: najtańszy kawałek Ameryki

Transport: Tradycyjnie najtańszym sposobem przemieszczania się po kraju są nieśmiertelne, środkowoamerykańskie chickenbusy: zatłoczone, rozgrzane, niewygodne, ale tanie jak niemieckie wino w Lidlu. I tak na przykład autobus z San Juan del Sur do Rivas kosztuje ok 20 NIO, z Rivas do Granady: 34 NIO, Granady do Masaya: 16 NIO. W sytuacji, kiedy autobusów nie ma, albo jeżdżą kompletnie wypchane, da się bezpiecznie poruszać autostopem: miejscowi często posiadają pick-upy, więc można spokojnie wskoczyć na bagażnik. Na prowincji często innego transportu nie ma, więc nie należy się bać, tylko łapać stopa. Po Ometepe sporo turystów jeździ też wynajętym skuterem (10-15 USD za dzień) lub rowerem (5 USD). Gringobusy (czyli mikrobusy albo tzw shuttle buses organizowane przez hostele) są szybkie i wygodne, ale kilka lub kilkanaście razy droższe niż lokalny transport. Ponieważ w Nikaragui jest bardzo bezpiecznie, moim skromnym zdaniem, gringobusy nie mają racji bytu. Jeśli chcemy polecieć na Islas de Maiz (podobno bajecznie piękne), za bilet samolotowy w obie strony zapłacimy ok. 160 USD. [czytaj dalej]

Zobacz post Nikaragua: najtańszy kawałek Ameryki na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Mam 29 lat i problemy z usiedzeniem na dupie. Skończyłam arabistykę w Hiszpanii i stosunki międzynarodowe w Austrii, po czym mieszkałam jeszcze w Maroku, w Belgii, w Austrii, w Polsce, w Indiach oraz w Egipcie. Podróżuję zasadniczo bezustannie i bez wyraźnego celu, poza takim, żeby po prostu być gdzie indziej. Właśnie jadę z Meksyku jak najdalej na południe w towarzystwie plecaka, namiotu i laptopa.

Could create table version :No database selected