Co nieco o hotelach

Co nieco o hotelach to kilka zdarzeń które spotkały mnie w tych obiektach.

Zdarzył Wam się alarm pożarowy w hotelu? Mnie tak. Włączył się nad ranem i jednocześnie nadawano komunikat o szybkim opuszczeniu hotelu. No to wyskoczyliśmy z łóżka i do drzwi … no nie. Przecież piżama a na dworze chłodno. Trzeba się ubrać.  No więc próbuję szybko ubierać górę i dół jednocześnie, skacząc to na jednej to na drugiej nodze. Mogę zapewnić, że 2x dłużej się ubierałam niż zwykle. A komunikat o opuszczeniu budynku cały czas nadają. No to lecimy… ale dokumenty, laptop. Krzysiek (mój mąż) wyszedł na korytarz i z jeszcze jednym gościem węchem lokalizują dym a ja pakuje do torby laptopa. Przez okno widzę 3 auta straży pożarnej. Prawie gotowe – do windy nie wolno jak się pali, trzeba schodami a my na 5-tym piętrze. W tym momencie nadano komunikat, że to fałszywy alarm i proszą o pozostanie w pokojach. Na śniadaniu dowiedziałam się, że toster zrobił zwarcie i uruchomił alarm.

Przed kilku laty byliśmy w Bolonii. Mieliśmy pokój na poddaszu – windą chyba na 4 piętro i dalej po schodach. Wieczorem Krzysiek poszedł się kąpać. Po chwili zadzwonił telefon z recepcji z pytaniem czy coś się stało. Odpowiedziałam, że wszystko jest ok. O co chodziło? Podczas kąpieli zaparowała się łazienka. Krzysiek zobaczył pod prysznicem sznurek. Myśląc że służy do otwarcia kratki wentylacyjnej pociągnął go i przywiązał do rurki. Był to system przywoławczy „help”.

Zobacz post Co nieco o hotelach na blogu autora
Udostępnij

O autorze