Nepal i Indie na talerzu

laczego wrzucam te dwa kraje do jednego wora? Ano dlatego, że kuchnia Nepalu i północno-wschodnich Indii, choć różni się w detalach, jest do siebie bardzo podobna. Więc po co robić dwa osobne wpisy, kiedy można zrobić jeden?

Po trzech miesiącach jedzenia prawie codziennie makaronu z pesto, rzuciliśmy się na nepalskie jedzenie jak wygłodniałe bestie. No, może nie od razu nepalskie, bo w Kathmandu daliśmy upust naszym tęsknotom za europejską kuchnią. Pizza, lasagna, hiszpańskie burrito z fetą i szpinakiem. Potem oszaleliśmy na punkcie izraelskich jajek shakshuka podawanych na śniadanie razem z pieczonymi ziemniaczkami i pomidorami. Kathmandu, a w zasadzie jego turystyczne jądro Thamel ugina się od knajpek, restauracji i barów ukrytych w ciasnych, zacienionych uliczkach. My spędziliśmy tam ponad dwa tygodnie, więc mapę kulinarną stolicy mamy w jednym palcu.

Zobacz post Nepal i Indie na talerzu na blogu autora
Udostępnij

O autorze