Mauritius okiem czterolatki

Mauritius okazał się dla Kai spełnieniem jej dziecięcych marzeń… Ciężko, żeby było inaczej – w końcu błękitna woda, w której można się pluskać do zachodu słońca i biały piaseczek, miękki jak dobry dywan, skutecznie odciągają tutaj od jakichkolwiek aktywności. Tych artystycznych także, dlatego o tym, że zabrała ze sobą swój żółty aparat, przypominała sobie od czasu do czasu… Kiedy jednak przychodził ten moment i nagła potrzeba uwieczniania wszystkiego co się akurat pojawiało przed obiektywem – karta pamięci, w małym sprzęcie, aż wrzała najczęściej rejestrując dziesiątki kamieni, listków i kwiatków)… W końcu dla niej to, przede wszystkim, świetna zabawa!

Ogarnięcie  takich zasobów, po wyjeździe, nie jest prostą sprawą. Trzeba uważać, żeby nie skasować przez przypadek jakiejś perełki ;). Nie dziwcie się więc, że tak ciężko było nam się zabrać do selekcji śmiejkowej kolekcji zdjęć z Mauritiusa. Finalnie wybraliśmy kilkanaście zdjęć. Kaja jest szczególnie dumna z tych zrobionych  w Ziemi Siedmiu Kolorów i wszystkich żółwiowych ;). Na kolejne urodziny zapragnęła kamerki – strach się bać co jej wyjdzie w formacie video, w którym to my się zupełnie nie odnajdujemy.

Tymczasem zobaczcie sami, jak posiadaczka najlżejszego (z całej naszej trójki) aparatu, widziała ten całkiem  niebrzydki wycinek świata:

  1. Ziemia Siedmiu Kolorów – jest jak kraina z bajki, zwłaszcza kiedy nie ma tu prawie nikogo (pod koniec dnia). Kiedy na jedną z górek wyszedł pies ochroniarza, Kaja koniecznie musiała go uwiecznić. Wielokolorową ziemię także – ze wszystkich możliwych stron. Niestety późna pora zrobiła swoje i możliwości małego aparatu okazały się niewystarczające – większość zdjęć okazała się być zwyczajnie nieostra. Poza tymi dwoma…

    kaja

>> ZOBACZ WIĘCEJ ZDJĘĆ MAŁEJ KAI NA NASZEJ STRONIE >>

Zobacz post Mauritius okiem czterolatki na blogu autora
Udostępnij

O autorze