MARYJA OBOK INDIANINA, CZYLI SAKRALNY SPACER PO HAWANIE

Trzeciego dnia niebo nad Hawaną wciąż przysłaniały ciężkie, kłębiaste chmury. Od oceanu wiał silny wiatr, który targał włosy i sprawiał, że fale rozbijały się na chodnikach. Czasami pojedynczym promieniom słońca udało się przedrzeć przez warstwę chmur i oświetlić obdrapane kamienice. Od czasu po czasu kropił niewielki deszcz, który pojawiał się równie niespodziewanie jak znikał.

Stojąc w drzwiach hostelu i obserwując sprzedawców warzyw, którzy pchali swoje drewniane wózki, uznałam, że to doskonały dzień na odwiedzenie cmentarza. Troszkę mroczna aura spowodowana tym, iż niebo przybrało szarawą barwę, wydała mi się wprost idealna na spacer w poszukiwaniu zabytków sakralnych.

 

Zobacz post MARYJA OBOK INDIANINA, CZYLI SAKRALNY SPACER PO HAWANIE na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Could create table version :No database selected