Malindi kenijskie, arabskie, portugalskie, brytyjskie, włoskie…

– Ciao bella! Gdzie idziesz? Może chcesz wybrać się na przejażdżkę łódką? Mam dla ciebie ładnego chłopaka, tanio! Chodź, zobacz moje pamiątki, tylko popatrz, tanio! Bella! – wystarczy, że zrobię krok na plażę poza teren hotelu, a już obstępuje mnie grupa beachboysów, połowa z których zagaduje mnie po włosku. Malindi to od lat ulubione miejsce wypoczynku Włochów, a z moimi długimi, brązowymi włosami i ciemną karnacją można mnie pomylić z Włoszką. Dlatego w całym tym harmidrze połowy rzeczy nie rozumiem. Nie przejmuję się tym, bo nie szukam ani krótkiej przygody z ładnym chłopakiem, ani wycieczki łódką, więc pewnym krokiem omijam natarczywych sprzedawców nie zatrzymując się i ignorując ich zaczepki. To jedyny sposób, by się ich pozbyć, szczególnie gdy chcę w spokoju iść na spacer. Moim celem jest stojąca nieopodal kolumna Vasco da Gamy czyli jeden z najważniejszych zabytków w okolicy.

Przeczytaj wszystko na blogu Daleko niedaleko: http://www.dalekoniedaleko.pl/malindi-kenijskie-arabskie-portugalskie-brytyjskie-wloskie/

Zobacz post Malindi kenijskie, arabskie, portugalskie, brytyjskie, włoskie… na blogu autora
Udostępnij

O autorze