Ludzie San Francisco

Od zawsze uwielbiałam obserwować ludzi. To jak chodzą, jak się ubierają, jak ze sobą rozmawiają, jakie mają wyrazy twarzy. Do tych obserwacji lubię wymyślać ich historie. Co robią, gdzie idą i o oczym myślą. Może niektórym wydać się to dziwne, ale dzięki temu czuję się trochę bardziej istotą społeczną. Nie czuję się odcięta i skupiona tylko i wyłącznie na sobie i swoich emocjach. Kiedy jadę tramwajem czy autobusem staram się nie siedzieć wpatrzona w telefon komórkowy, ale obserwować to co dzieje się wokół mnie. Coraz częściej zapominamy o tym, że takie patrzenie niby na nic może nam oczyścić głowę i przypomnieć, że jesteśmy częścią czegoś większego.

Inaczej wygląda sytuacja z fotografowaniem przypadkowych ludzi na ulicy. W dalszym ciągu czuję dyskomfort, kiedy wymierzam aparat w kierunku osób, które idą sobie spokojnie przez miasto. Mam wtedy wrażenie, że wchodzę z butami w ich przestrzeń. Od pewnego czasu postanowiłam jednak, powoli, przełamywać w sobie tę barierę i zaczęłam częściej robić zdjęcia ludzi na ulicy. Dalej jestem nieśmiała i często w mojej głowie pojawia się scenariusz, że ktoś do mnie podejdzie i pokaże swoje niezadowolenie, że właśnie zrobiłam mu zdjęcie. Wydaje mi się jednak, że żeby zostać w czymś naprawdę dobrym trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu.

Będąc na naszym ostatnim wyjeździe w Stanach postanowiliśmy z Norbertem przełamać trochę swoich zahamowań, poćwiczyć oko i pofotografować ludzi San Francisco.

Jacy są mieszkańcy tego miasta? Przez niecałe 5 dni udało nam się zauważyć, że są oni mili, ale trzymają dystans. Niekiedy widać było, że zmęczeni są turystami, którzy jak szaleni okupowali tramwaje linowe i jeździli nimi w tę i z powrotem. No cóż tak to jest jak mieszka się w mieście z pagórkami i tramwajami, które odegrały kilka ról w filmach.
Poza tym, ogólnie, robili oni wrażenie dosyć wyluzowanych osób. Zauważyłam bardzo wielu dobrze ubranych mężczyzn. Z płcią piękną i stylem było trochę gorzej. Ale to może akurat ja nie trafiłam na żadną kobietę, która przyciągnęłaby moje oko.

Zobacz post Ludzie San Francisco na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Szść lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika