Londyński luty

Luty przeleciał w mgnieniu oka, wciśnięty gdzieś pomiędzy grudniem i marcem. A mimo to chwilami ciągnął się niemiłosiernie, szczególnie w pracy.

Siedzę pod klimatyzacją i absorbuję ciepłe powietrze. W lecie będzie gorzej, moje zatoki chyba eksplodują. Pilnuję się z piciem wody w pracy, myślę, że średnio wypijam z 1,5 l …

Zobacz post Londyński luty na blogu autora
Udostępnij

O autorze