Ku słoweńskiemu wybrzeżu, czyli dzień w wakacyjnym nastroju

Żar leje się z nieba, choć to dopiero początek maja. Temperatura jest wyraźnie wyższa, niż w Lublanie. Dlatego spacer po Piranie rozpoczynamy od porcji przepysznych, włoskich lodów. Lodziarnia znajduje się przy porcie, zaraz obok Rynku Tartiniego – głównego placu miasta. Ze schłodzonymi przysmakami w ręku ruszamy na podbój Piranu. Spacer kończymy natomiast w niewielkim barze nad morzem, popijając orzeźwiający, włoski drink hugo na bazie prosecco. Zachwycone miastem, relaksujemy się przy szumie fal rozbijających się o nabrzeże i krzykach mew, wystawiając twarze do słońca. Choć jadąc do Słowenii nastawiałyśmy się z Evi głównie na intensywne zwiedzanie, to tego dnia czuję się jak na klasycznych wakacjach!

Na blogu Daleko niedaleko przeczytasz więcej o wycieczce do Piranu

Zobacz post Ku słoweńskiemu wybrzeżu, czyli dzień w wakacyjnym nastroju na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Could create table version :No database selected