Wielka Pagoda i noc w buddyjskiej świątyni na górze Koya

Coś się grzało nad płomieniem i bulgotało na naszym stole. My w tym czasie próbowaliśmy odgadnąć co jest w pozostałych naczyniach. Ryba, tofu, pikle i parę innych rzeczy, których smaków nawet nie próbowaliśmy się domyślać. Tymczasem płomień zgasł dając sygnał by zacząć jeść.

Po śniadaniu wraz z całym dobytkiem ruszyliśmy na dworzec. Najgorzej miała Zuz, która dzielnie znosiła trud jazdy na walizce ciągniętej przez tatę ; ) Dystans jaki mieliśmy dzisiaj pokonać to zaledwie ok. 75 km (pociągami, nie na walizce), jednak logistycznie nie było tak różowo. Ostatnim punktem na trasie naszej wyprawy przed powrotem do Tokio miała być góra Koya (Koyasan). Najważniejsze miejsce kultu buddyjskiej sekty Shingon. Nas skusiła jednak przede wszystkim możliwość noclegu w świątyni z tradycyjnym wegetariańskim wyżywieniem i okazją do uczestnictwa w obrzędach.

Na Koyasan rocznie przybywa około miliona pielgrzymów, więc pomimo tego, że kilkadziesiąt świątyń oferuje noclegi o miejsca nie jest łatwo. Nie jest też tanio. Nam się udało zarezerwować dwa noclegi, jednak w dwóch różnych świątyniach (jeden za ok. 30.000 jenów, drugi za ok. 24.000 jenów, więc łącznie ok. 1.800 zł za 2 noce). Będąc w Narze uznaliśmy jednak, że odwołamy ten drugi i wrócimy do Tokio na 1 noc żeby nie musieć najpierw cały dzień podróżować z Koyasan do stolicy by potem spędzić jeszcze 20 h w samolotach.

Tak czy inaczej najpierw w ogóle musieliśmy się dostać na górę Koya. Przed wyjazdem naczytaliśmy się żeby nie zabierać tam za dużo bagażu, bo stromo, schodów dużo, a poza tym to w ogóle wilki mogą go porwać bo to takie dzikie miejsce bez zdobyczy cywilizacji w postaci środków transportu i chodników. Plan był więc taki, jedziemy do Osaki, gdzie zostawimy bagaże, a stamtąd już nieobjuczeni na Koyasan.

Zobacz post Wielka Pagoda i noc w buddyjskiej świątyni na górze Koya na blogu autora
Udostępnij

O autorze