Kolej Transukraińska: Konstantynówka-Lwów

Jednym z moich pierwszych skojarzeń z Ukrainą jest sumka. Zarówno po ukraińsku, jak i po rosyjsku oznacza ono torbę. Młode małżeństwo co weekend wypełnia ją produktami zakupionymi w supermarkecie – czyli zwyczajna foliówka. Elegancka kobieta na wieczorną kolację w restauracji wkłada do niej telefon komórkowy, lusterko i szminkę – czyli dyskretna, czarna kopertówka. Wybierająca się w podróż rodzina upycha do niej to, co nie zmieściło się do walizki, a nigdy się nie mieści – czyli obszerna polipropylenowa torba z długimi materiałowymi uszami przyszytymi Singerem ściegiem na krzyż. Ta ostatnia jest najbardziej charakterystyczną z sumek, a jednocześnie najbardziej paradoksalną, ponieważ mimo dużej pojemności, często jest owijana plastikowym sznurkiem, któregoś razu widziałem, jak naciągnięty do granic wytrzymałości sznurek wzmocniono dodatkowo damską pończochą. Zamek jest zasunięty nie więcej niż na kilka ząbków. W przypadku wyjątkowo ciężkich sumek podróżnych transportuje je się na metalowym wózku na kółkach.

Zobacz post Kolej Transukraińska: Konstantynówka-Lwów na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Alternatywny blog podróżniczy. Stawiamy na wnikliwe reportaże o Wschodzie, wyjazdy śladami ulubionych pisarzy, poszukujemy street artu i polecamy kulturę alternatywną. Unikamy głównych atrakcji i miejsc, o których wszystko zostało już napisane - w końcu o nich przeczytacie w każdym przewodniku. Zapraszają Łukasz Szoszkiewicz i Jakub Staniszewski

Could create table version :No database selected