Klin-joga czyli wspinanie w Indian Creek

Prawa, lewa, prawa, lewa. Najpierw dłonie, potem stopy. Mniejszy ból, większy ból. Jeśli akurat wspinamy się zacięciem to dłonie przesuwamy kciukami skierowanymi do siebie, jeśli mamy do czynienia z jedną z tych niesamowitych pionowych rys krojonych jak od linijki to najlepiej klinować ręce naprzemiennie, wtedy szybciej robi się metry. Szybciej kończy się ból. A nasze mięśnie nie są jeszcze totalnymi flakami. Oczywiście to sytuacja idealna. To znaczy taka, kiedy mamy idealną pionowo biegnącą rysę ciągnącą się przez jakieś 30 metrów. W Indian Creek takie rzeczy się zdarzają!

Zobacz post Klin-joga czyli wspinanie w Indian Creek na blogu autora
Udostępnij

O autorze