Torii torii torii ! Wszędzie torii czyli chram Fushimi Inari

Wreszcie przed 15 udało nam się dotrzeć do głównego punktu przeznaczenia tego dnia, już bardziej śmiejąc się niż denerwując z naszych perypetii, bo Fushimi Inari ma tę dodatkową zaletę, że nie ma godzin otwarcia. A raczej zamknięcia ; )

Przygotowując się do wyprawy i przeglądając zdjęcia z różnych miejsc wiedzieliśmy, że chram Fushimi Inari musi znaleźć się na naszej trasie. Założony na wzgórzu zanim jeszcze Kioto stało się stolicą cesarstwa, do dzisiaj pozostaje najważniejszym chramem shintoistycznym w Japonii poświęconym Inari, czyli bóstwu (kami) ryżu, urodzaju i dobrobytu. Legend dotyczących Inari jest wiele, według jednej z nich Inari przybył/przybyła na ziemię z kłosami zboża w okresie głodu, jaki ogarnął Japonią.

Do chramu dojść można dwiema drogami, przy których ciągną się sklepiki z pamiątkami i street food’em. Do nas dołączył pluszowy lis. A dlaczego lis? Bo według ludowych wierzeń to właśnie lisy są posłańcami Inari, stąd ich kult w shintoizmie. Często przedstawiane są z kłosami ryżu bądź kluczem w pyskach. Obie drogi kończą się potężnymi cynobrowymi torii i spotykają przed ozdobną bramą Romon.

Największa atrakcja kryje się jednak dalej. Przechodząc przez kolejne pojedyncze torii i mijając czujnie spoglądające na nas lisy wypatrujemy drogi na szczyt.

Na szczyt góry prowadzi bowiem ścieżka, na której stoją nie jedna, pięć czy dziesięć a tysiące bram torii. Gęsto ustawione bramy o jednolitej barwie i nasyceniu tworzą wrażenie jakbyśmy szli tunelem. Na pierwszym odcinku są w zasadzie dwa równoległe tunele, więc w każdym z nich ruch jest jednostronny. Po kilkuset metrach łączą się one w jeden większy. I tak powoli wspinamy się pod górę, na niektórych odcinkach torii ustawione są ciasno jedna przy drugiej, na innych raczej luźno. Raz są większe, raz mniejsze, znowu większe… cały czas jednak widoki zapadają trwale w pamięci.

Zobacz post Torii torii torii ! Wszędzie torii czyli chram Fushimi Inari na blogu autora
Udostępnij

O autorze