Kioto. Ginkakuji i Gion – Japonia dzień 8 i 9

Nikko płakało jak nas żegnało. Oklepane, nie? Poza tym nieprawdziwe, ale faktycznie według prognoz pogoda miała się popsuć. To nas ostatecznie odwiodło od jechania rano, przed wyjazdem do Kioto, nad pobliskie jezioro Chuzenji i postanowiliśmy od razu przetransportować się do oddalonej o ok. 600 km dawnej stolicy cesarstwa.
Obserwujemy ludzi rozmawiających ze sobą w metrze. Po Tokio taki widok nas dziwi. Tam ludzie wpatrzeni byli wyłącznie w telefony lub książki, a prędzej czy później głowy im opadały i drzemali. Tutaj w Kioto widzimy „normalne” ludzkie interakcje i reakcje. Zwłaszcza w stronę Zuzanny, którą mniej lub bardziej śmiało starają się zaczepiać. A wszyscy zwracają na blondaska uwagę. Odtąd słowo „kawaii” (śliczna) słyszymy chyba częściej niż „arigato”. I to od osób starszych, dzieci a nawet nastoletnich chłopaków. Czy już muszę się martwić? : P

Zobacz post Kioto. Ginkakuji i Gion – Japonia dzień 8 i 9 na blogu autora
Udostępnij

O autorze