Keilir. Wejdź sobie na wulkan

Keilir. Wejdź sobie na wulkan

Keilir przyciągał nas jakąś niewidzialną siłą. A pewna niewidzialna siła imieniem „grawitacja” utrudniała wejście, o zejściu nie wspominając. Bo Keilir jest stromy i w sam raz dla tych, którzy nie boją się lądowania na zadku :) 

Keilir to wulkaniczny stożek otoczony polami zastygłej lawy, którą kiedyś „wypluł”. Mierzy 379 m n.p.m, ale jednocześnie imponuje przewyższeniem (około 340 metrów przewyższenia nad niemal płaskim terenem). Samotnie wyrasta ponad monotonną okolicę, w której dominują kamienie oraz porosty. Wulkan jest surowy i właśnie to przyciągało naszą uwagę oraz finalnie skłoniło do odwiedzenia tego miejsca.

Nasza trasa składała się z kilku odcinków: 8 km drogą szutrową + 3 km do podnóża stożka + ok. 1 km podejścia = 12 km w jedną stronę. Łącznie mierzyła więc około 24 kilometry w obie strony. Jej przejście zajęło 7 godzin łącznie z przerwami na jedzenie i robienie zdjęć. Używając terenowego auta można skrócić czas wędrówki do około 3 godzin w obie strony (z pominięciem wędrówki po szutrowej drodze).

„Trudno było oprzeć się wrażeniu, że jesteśmy na innej od Ziemi planecie. Jeśli szare pola lawowe budziły skojarzenia z Księżycem, to wąwóz u podnóża stożka musiałby być jakimś nieodkrytym jeszcze ciałem niebieskim. Gdy schodziliśmy w dół, zza chmur wyjrzało słońce i ożywiło ten wyjątkowy zakątek. Byliśmy na żółtej planecie :)”

W Duecie po Świecie – Keilir. Wejdź sobie na wulkan

Zobacz post Keilir. Wejdź sobie na wulkan na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Prowadzimy blog W Duecie po Świecie, gdzie piszemy o wyprawach i podróżach rowerowych oraz trekkingach, sprzęcie i innych krajach.