Kawa i Orawa

Kawa na Orawie? Tak – w Muzeum Kawy.
W odległości ok. 15 km od granicy z Polską znajduje się wieś Krušetnica, a w niej otwarte w 2015 r. „Oravakafe” czyli Muzeum Kawy. Postanowiliśmy go odwiedzić. Jadąc tam miałam mieszane uczucia – Muzeum Kawy na wsi?

Muzeum znajduje się w centrum miejscowości. Jest wczesne niedzielne popołudnie. Dzwonię do drzwi, po chwili otwiera je młody mężczyzna. Okazuje się właścicielem Oravakafe. Już od wejścia widzimy na ścianach mozaiki z ziaren kawy. Ziarnami pokryta jest większość pomieszczeń muzeum o łącznej powierzchni 107 m2. Mozaika została wpisana do Księgi Rekordów Guinessa.

Duże wrażenie robi zaangażowanie i mozolność włożonej pracy, która trwała 4 lata. Stosując palone, wysuszone oraz ziarna jeszcze nie poddane obróbce uzyskano trzy kolory z których wykonano mozaikę.

W muzeum zgromadzono sporo eksponatów: młynki, filiżanki, przyrządy służące do parzenia kawy. Na miejscu można zakupić własnoręcznie przez właściciela paloną kawę. W czasie naszej wizyty dostępna była z Hondurasu, Brazylii i Meksyku (zakupiliśmy wszystkie, choć ceny wyższe niż w sklepach). Po powrocie do domu rozpoczęła się degustacja. Nie jestem znawcą, choć lubię się napić kawy, więc moja ocena będzie amatorska. Wszystkie kawy miały bardzo przyjemny zapach i wszystkimi delektowałam się z przyjemnością. Jednak najbardziej smakowała mi aromatyczna kawa z Hondurasu. Ta z Brazylii była lekko kwaskowa a z Meksyku wydawała się delikatna (troszkę słabsza?).

Właściciel „Oravakafe”, Roman Florek jest z zawodu baristą. Jesteśmy pełni uznania dla młodego człowieka i jego pasji do kawy.

Zobacz post Kawa i Orawa na blogu autora
Udostępnij

O autorze