Kanadyjczyk na długim weekendzie

Na początku miał być to post o Kanadyjczykach na wakacjach, ale po krótkim namyśle doszłam do wniosku, że nie zgłębiłam tego tematu w 100%. Nie obskoczyłam żadnych wakacji all inclusive z obywatelami kanadyjskimi i nie gnieździłam się na plaży przez lekko ponad tydzień w miejscowościach letniskowych, więc postanowiłam napisać o Kanadyjczykach na długim weekendzie. Temat lepiej mi znany, w końcu mam na swoim koncie przynajmniej kilkanaście długich weekendów. Ostrzegam, że ten wpis będzie zawierał nieco stereotypów, więc jeżeli ktoś jest na nie uczulony, to odradzam dalsze czytanie.

Zacznę od podstaw. Większość dni wolnych od pracy w Kanadzie przypada w poniedziałki. Uważam, że jest to bardzo praktyczne i mądre. Dzięki temu wiadomo, że „święto” nie zaskoczy nas w ciągu tygodnia i sprawi, że zamiast długiego weekendu będziemy mieć tylko wyrwę w jego połowie. Nie ma również czegoś takiego jak święta kościelne. Dni które tworzą ulubione przez wszystkich długie weekendy są z okazji: Dnia Rodziny, Dnia Zwycięstwa, Dnia Kanady, Dnia Pracy i jeszcze kilku innych. Pełną listę Statuory Holidays, które tak są właśnie nazywane możecie znaleźć TUTAJ. Ważny jest również fakt, że niektóre z nich różnią się w zależności od prowincji.

Przygotowania. Większość sklepów, a zwłaszcza sklepów z alkoholami, czyli w przypadku Ontario, LCBO i Beer Store są zamknięte w czasie dnia, w którym wypada święto. Wielu Kanadyjczyków lubi dmuchać na zimne i nie ma ochoty zostać zaskoczonymi z powodu braku alkoholu. Zatem w niedzielę, dzień przed „świętem”, można spotkać dłuższe kolejki w sklepach z czymś mocniejszym, niekiedy zawijają się one przez kilka dobrych metrów.

Zobacz post Kanadyjczyk na długim weekendzie na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Szść lat temu postanowiłam zamknąć swoje, dosyć, poukładane życie w Polsce i przez rok pomieszkać w kraju który ludziom kojarzy się z zimnem, liściem klonowym i pięknymi krajobrazami. Moją przygodę z Kanadą rozpoczęłam w Edmonton, skąd po trzech tygodniach, przeniosłam się do Toronto, gdzie dalej mieszkam. Ciągle szukam nowych wrażeń i bodźców. Jestem uzależniona od podróżowania, fotografowania, a moja lista rzeczy do zrobienia rośnie z każdym dniem. Zapraszam do polubienia 6757km na facebooku i śledzenia co dzieje się w Kraju Klonowego Liścia. A dzieje się sporo! Monika

Could create table version :No database selected