Tam, gdzie jeździ się saniami, choć nie ma śniegu

Przedziwny środek transportu, jakim jest wiklinowy kosz na płozach, mknie z zawrotną prędkością w dół wąskiej uliczki, szorując po czarnym, lśniącym od wyślizgania asfalcie. Patrzę przed siebie, obserwując, jak ostry zakręt zbliża się nieubłaganie. Wchodzimy w niego bokiem, a ja mam wrażenie, że moment albo się przewrócimy, albo uderzymy w kamienny mur stojący wzdłuż drogi. Jednakże doświadczeni kierowcy carreiros umiejętnie manewrują saniami, tak że zakręt pokonujemy z łatwością i chwilę później znowu suniemy prosto przed siebie. Ulica robi się trochę mniej stroma, więc kierowcy zeskakują z płóz i ciągną sanie za sobą, ponownie je rozpędzając. I tak kilka razy. Niezapomniane wrażenia gwarantowane!

Na blogu Daleko niedaleko przeczytasz o jeździe jedynymi w swoim rodzaju saniami w Monte

Zobacz post Tam, gdzie jeździ się saniami, choć nie ma śniegu na blogu autora
Udostępnij

O autorze