Islandia 2016. Dzień trzeci, 13 lipca.

Obudziła nas cisza i promienie słońca przebijające przez tropik namiotu. Przestało padać, Hekla nie wybuchła, helikoptery odleciały. Dzieci spokojnie spały, zmęczone nocnymi atrakcjami. Wystawiłam głowę za namiot.

Najwyraźniej znów byliśmy w łaskach u jakichś islandzkich bogów, bo rozgonili chmury, a słońce świeciło w najlepsze, zapowiadając piękny dzień.

Wygramoliłam się więc z namiotu. Omijając błoto i kałuże, poczłapałam w kierunku łazienek i schroniska, które niezwykle malowniczo wyglądało w tym słońcu na tle Kolorowej Góry.

 

Zobacz post Islandia 2016. Dzień trzeci, 13 lipca. na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Cześć! Jestem kobietą, matką, żoną, pracowniczką korporacji i od niedawna blogerką (co nie przestaje zadziwiać bliższej i dalszej rodziny). Mój mąż robi te wszystkie piękne zdjęcia i razem opisujemy nasze rodzinne podróże odbywane w chwilach wykradanych z codziennego kieratu, a każdy post pozwala nam przeżywać je od nowa. Mamy nadzieję, że uda nam się podzielić się tą przyjemnością z Wami. Joanna & Jacek