Islandia 2016. Dzień pierwszy, 11 lipca.

Wylądowaliśmy! Ze sporym opóźnieniem co prawda, bo na berlińskim lotnisku Tegel działy się dantejskie sceny z powodu awarii systemów odprawy bagażowej. Było już dobrze po północy czasu islandzkiego, czyli około 2.30 czasu polskiego.

Mieliśmy za sobą wielogodzinną i męczącą podróż: najpierw Polskim Busem do Berlina, Uberem na lotnisko Tegel, a potem samolotem linii Germanwings do Reykjaviku. Nie spodziewałam się więc, jak bardzo wzruszający będzie moment lądowania. 

Księżycowe otoczenie lotniska, całkiem dobrze widoczne o tej porze, przemówiło też do naszych dziewczyn. Rozbudziły się natychmiast i nie dały się już oderwać od owalnych okienek samolotu podczas lądowania.

Zobacz post Islandia 2016. Dzień pierwszy, 11 lipca. na blogu autora
Udostępnij

O autorze

Cześć! Jestem kobietą, matką, żoną, pracowniczką korporacji i od niedawna blogerką (co nie przestaje zadziwiać bliższej i dalszej rodziny). Mój mąż robi te wszystkie piękne zdjęcia i razem opisujemy nasze rodzinne podróże odbywane w chwilach wykradanych z codziennego kieratu, a każdy post pozwala nam przeżywać je od nowa. Mamy nadzieję, że uda nam się podzielić się tą przyjemnością z Wami. Joanna & Jacek